O MNIE

Gitara klasyczna – jak to się zaczęło

Wszystko zaczęło się zupełnie przypadkowo. Zaczynały się wakacje, nie miałem co robić. Żeby wypełnić mi czas, tata wpadł na pomysł, że zaprowadzi mnie na dwutygodniowy wakacyjny kurs gitarowy, do Kieleckiego Domu Kultury. Kurs organizowany był przez pedagoga i gitarzystę klasycznego pana Jerzego Pikora. Spodobało mi się i dlatego postanowiłem, żeby uczęszczać na lekcje gitary regularnie.

Od tego momentu minęło już 6 lat. Moim głównym nauczycielem jest wciąż pan Jerzy. Na lekcjach z panem Jerzym Pikorem uczę się muzyki klasycznej. Gitara jednak pochłonęła mnie głębiej i zacząłem odkrywać nowe style gitarowe.

Płyta, taby i nuty na gitarę - Album ``Hush``

Gitara Flamenco

Po dwóch latach nauki gry na gitarze klasycznej wziąłem udział w warsztatach gitarowych  organizowanych przez Wrocławskie Towarzystwo Gitarowe w miejscowości Krzyżowa. Tam spotkałem Carlosa Pinane, wybitnego hiszpańskiego gitarzystę flamenco. Musiałem wpaść mu w oko, ponieważ zaproponował mi on prywatne lekcje, które kontynuuję do dnia dzisiejszego. Muzyka i kultura flamenco jest fascynująca. Jednak najbardziej  pociąga mnie niezwykłą technika gitarowa, jaką trzeba posiąść żeby móc wykonywać tą muzykę. Jest to chyba najbardziej wymagający gatunek gitarowy.

Gitara Fingerstyle

Ucząc się klasyki i flamenco natknąłem się pewnego dnia na koncert Piotra Resteckiego, który jest uznanym na świecie gitarzystą fingerstyle. Spodobało mi się i postanowiłem spróbować. Podglądałem wielu gitarzystów na youtube i zacząłem uczyć się ich utworów. Gdy opanowałem technikę gry fingerstyle na tyle żeby czuć się swobodnie podczas gry, zacząłem dodawać swoje elementy perkusywne. Starałem się w jakiś sposób odróżnić od innych osób wykonujących ten styl. Każdy gitarzysta marzy, żeby znaleźć swój styl. W ten sposób zacząłem tworzyć własne aranżacje otworów klasycznych jak i akustycznych. Zacząłem również komponować własne utwory wynikiem czego jest mój debiutancki album „HUSH”.

Największy sukces

Największym moim sukcesem jest niewątpliwie wygrana w telewizyjnym talent show „Must Be The Music”. Nie zdawałem sobie sprawy jak to jest występować na tak dużej scenie, przed milionami telewidzów. Chciałem spróbować i spontanicznie rzuciłem do rodziców podczas oglądania jednego z odcinków tego fantastycznego programu, że też chciałbym tam być.  Nawet przez głowę mi nie przeszło, że skończy się on wygraną.

Zwycięstwo w programie „Must Be The Music” traktuję jako swoisty początek swojej dojrzałej przygody z muzyką. Mój plan to dostanie się i ukończenie Berklee College of Music, muzyka filmowa, gitarystyka, a potem …… realizacja marzeń …… .

 

IMG_3603 2
IMG_4092 3

Perkusja

….zapomniałem dodać, że uwielbiam grać na perkusji.
Są tacy, którzy mówią, że powinienem siebie nazywać perkusistą nie gitarzystą.
To miłe. Może kiedyś …

 

perkusja